Od zbierania szklanek w barze do Fotografa Miss Polonia

Kiedy skończyłam 18 lat, już fotografowałam. Robiłam sesje zdjęciowe w zagraconym przez moje lampy i tło polipropylenowe (wtedy jeszcze takich używałam) pokoju mojego wujka. 

Kiedy zbliżał się weekend, wujek wybywał do swojej partnerki. Ja natomiast miałam możliwość wyżyć się artystycznie, a przy okazji zarobić dodatkowe pieniądze do swojego kieszonkowego, które raczej zawsze było bardzo niskie, bo jako jedno z 3 dzieci, byłam zawsze pod tym względem poszkodowana. 

Mama niestety nie pracowała, a ojczym wolał wynagradzać moje rodzeństwo. Ja byłam pomijana. 

Kiedy tylko miałam okazję, ściągałam na swoją wioskę zwaną „Zacharzycami” koleżanki na sesje zdjęciowe, które, by dotrzeć do mego prowizorycznego studio musiały przejść 2 km od przystanku.  Często kończyło się to „baranem na głowie” u dziewczyn, które  specjalnie na sesję prostowały włosy, lub wyglądem kury zlanej deszczem przez kiepską pogodę:). Nic nie szkodzi! I z tym potrafiłam sobie radzić. 

Na początku to Ja robiłam wszystko, co w moim studio się działo.

Malowałam buzie, kręciłam loki, tworzyłam niesamowite stylizacje tworząc kreacje z tiulu lub innych znalezionych w szafach mamy materiałów (to robię często do tej pory, ze względu na lekkość tych stylizacji.).  Nie przeszkadzało mi to, póki nie trafiłam na zlecenie,  którym przed sesją musiałam przygotować aż 5 osób! Kiedy już dotarłam do samej sesji, nie miałam sił fotografować. Ciii… Udawałam, że jestem pełna wigoru i skończyłam zlecenie z sukcesem. 

Nie myślałam jednak od początku, że fotografia będzie dla mnie głównym źródłem dochodu! Ojj nie. Przecież, jak to mój dziadek mawiał „dziecko, ty będziesz zdjęcia do dokumentów robić! Nic nie zarobisz! „. Idąc więc za radą dziadka, zaczepiłam się do pierwszej „prawdziwej pracy”. 

Na moje zgłoszenie odpowiedziała restauracja/pub Spiż na wrocławskim rynku. Było lato, więc pomyślałam, że zbieranie i noszenie szklanek po wypitym piwie będzie dla mnie lekką i fajną pracą.  Tak, jak się pewnie spodziewasz, nie było. 

Nosząc tacę, opartą o mój pas, nabawiłam się wielu siniorów. Nie przesadzam. Po tygodniu wyglądałam, jakby ktoś mnie okładał dookoła talii. Byłam cała sina, a ból pleców, który zaczęłam odczuwać, kiedy nosiłam tacę pełną ciężkich szklanek napawał mnie ochotą rzucenia pracy. 

 Zanim to jednak zrobiłam, a była to moja JEDYNA praca, u kogoś nie na moich warunkach, dowiedziałam się, jak ważne jest, by korzystać z okazji  i mieć oczy szeroko otwarte, gdy tylko coś ciekawego do nas się zbliża. 

W międzyczasie, gdy jeździłam do mojej „pracy” na 13:00,  przeszukiwałam internet w poszukiwaniu interesujących ogłoszeń i castingów. Okazało się, że za miesiąc zacząć miały się Wybory Miss Bikini Wrocławia. 

Zaświtało mi, że warto będzie napisać o organizatorów i zapytać, czy nie potrzebują fotografa do tego eventu. Oczywiście nie chodziło mi o reportaż, a o wykonanie sesji dla uczestniczek. 

Nieoczekiwanie odpisał do mnie Paweł, jeden z głównym organizatorów, który zaprosił mnie na rozmowę do naszego Aqua Parku. Trochę dziwne, jak na miejsce rozmowy kwalifikacyjnej, ale zgodziłam się. 

W międzyczasie przyszłam zbierać szklanki ze stolików, kiedy to dotarłam do stolika kilku mężczyzn. Jeden z nich uśmiechając się miło zaczął ze mną rozmowę i tak od słowa do słowa, powiedziałam, że jestem fotografem. Jak to miałam w zwyczaju (Bądź Walking-Talking Reklamą siebie),  dałam mu z uśmiechem wizytówkę i powiedziałam, że z chęcią pomogę, gdyby potrzebował fotografa.  Stwierdził, że potrafię się sprzedać ;]  

Dojechałam do Aquaparku. Poznałam organizatora , który, jak się okazało, był współwłaścicielem tej samej firmy, co Pan, któremu dałam swoją wizytówkę! Świat jest mały… Nie prawda. Świat planuje dla nas wszystko, jeśli mamy na tyle entuzjazmu, by się nim ze wszystkimi dzielić. 

Paweł, bo tak się nazywał, zaprosił mnie nie jako fotografa, ale… Uczestniczkę! What?! Mam pozować w bikini??? Jak piesek wystawowy??? No way!

-„Zobaczysz, jak to wygląda od drugiej strony, ale warunkiem jest, że na pewno nie wygrasz konkursu. „ – Świetnie!  Tak możemy zrobić! 

Podsumowując,  byłam na konkursie  taplając się w wodzie z wiecznym uśmiechem na twarzy , bo taki musisz mieć, gdy startujesz w Miss Bikini. No i bikini też musisz mieć, a chodziłam w szpilkach… Sesję zdjęciową wykonano mnie, a wybory wygrała jedna z bardziej zaciętych uczestniczek 🙂 Co tam się za cuda między dziewczynami działy… ;p To chyba na inny post. 

Znajomość z organizatorami stała się bardzo ciekawa. Byli i są to ludzie pełni kreatywności i braku zamknięcia w pudełku. Zaufanie, które do mnie mieli sprawiło, że po roku znajomości 3 lata z rzędu fotografowałam uczestniczki w  wyborach i byłam Jurorką w jednej z edycji Miss Polonia.

 Do tego robiłam zdjęcia do ślubu  jednego z organizatorów. Potem dostawałam mnóstwo zleceń na sesje reklamowe firm, które z nimi współpracowały. Bardzo owocnie!  A to tylko jedna maleńka część tego, co się działo dzięki mojej odwadze i bezpośredniości oraz nieszablonowym myśleniu . Ktoś by pomyślał- idiotka! Poszła na wybory jako uczestniczka! –  To była świetna zabawa! A do tego poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi, który później z chęcią fotografowali się u mnie lub polecali mnie do kolejnych zleceń!  

Jaki z tego morał dla Ciebie?  

  • Czasem, jeśli przychodzi do Ciebie DZIWNA na pierwszy rzut oka okazja, nie odmawiaj! 
  • Promuj się i mów, w czym możesz pomóc innym, wszędzie i przy każdej okazji.
  • Nie siedź bezczynnie, samo się z Ciebie nic nie zrobi.
  • Nikt cię nie odkryje sam! To ty musisz mu usiąść przed twarzą i pokazać swój talent do fotografii.
  • Miej ENTUZJAZM!! Uwierz mi, ludzie kochają innych ludzi z entuzjazmem. To jak MAGNETYZM, który przyciągać będzie dla Cibie nowych klientów, cudowne znajomości, prawdziwych przyjaciół! 
  • Zaufanie i dobra znajomość to  podstawa wspólnej, długofalowej współpracy. Ludzie z chęcią polecą cię dalej, jeśli dałeś im dokładnie takie efekty, jak chcieli. Ale jeśli zawsze zostawisz ich na końcu w dobrym stanie emocjonalnym. Pamiętaj. Jak się z kimś żegnasz, osoba musi czuć się przy tobie dobrze. To z tym stanem  powita Cię następnym razem, to z tym stanem będzie Ciebie wspominać innym ludziom, to w tym stanie ludzie będą wracać do Ciebie we wspomnieniach. A to też powoduje, że to Ciebie wybiorą.. nie kogoś innego. 
  • Zawsze może nadarzyć się okazja, by ktoś docenił naszą pracę i chciał skorzystać z naszych usług. 
  • Nie widzimy okazji , tracimy wiele możliwości „awansu” jako fotograf oraz zarobkowych okazji .
  • Miej ze sobą zawsze kontakt, wizytówkę ect. 
  • Zawsze miej ze sobą portfolio! Instagram, facebook, ect. 

PS: Po 5 dniach rzuciłam pracę w barze. Za chwilę wyprowadziłam się z domu i założyłam nowe studio w kawalerce.

Napisz, czy sam miałeś okazje, z których skorzystałeś, lub nie i żałujesz tego do teraz 😉 Jeśli się nie udało, stwórz ją SAM!